• Start
  • Stolica Górnego Śląska
  • Made in Katowice
  • Stare mapy
  • Informator regionalny
  • Rybnik
    PRZEMYSŁ W LESIE
    Rybnik otaczają lasy, więc o spacery z dala od cywilizacji nie jest trudno. Czasem jednak i w zielonej głuszy spotkać można niezwykłe budowle przemysłu lub kolejnictwa - mosty, nasypy kolejowe itp. Jest to interesująca, typowo śląska specyfika.
    FOTO RYBNIKA
    rybnik
    Piękny /30
    rybnik
    Żywy /27
    rybnik
    Z boku /52
    CO TU ZNAJDZIESZ
  • informacje CO? GDZIE? KIEDY?
  • kierunkowskaz STĄD WSZĘDZIE
  • rybnickie SŁOWOTOKI
  • artykuły WYJADACZE LITER
  • gry,rybnikzabawy,rybnikhumor ŁAMrybnikGŁÓWKĘ
  • CZEGO TU NIE MA
  • suchych faktów o mieście
  • wielkich baz adresów firm
  • ciężkich tekstów i pieniactwa
  • lania wody i zapchajdziur
  • JAK SIĘ PORUSZAĆ
  • Na lądzie - rowerem.w.pl
  • Po wodzie - ref.rybnik.pl
  • Wrybnikpowietrzurybnik-rybnikaeroklub.rybnik.pl
  • Wrybnikinternecie - Kierunkowskaz
  • E-CAFE W RYBNIKU
  • NetStudio - ul. Kościuszki 24
  • ZABÓJCA PAPIEROSÓW
    Zabójca Papierosów poluje na stołówce studenckiej i "gasi" ich nałóg. Prosta gra z morałem ;)! Zagraj!
    POLECAMY WWW
  • Obec Rybník
  • Śląsk w internecie!
  • Pyrsk! Śląski humor
  • Agencja reklamowa Katowice

  • Redaguje zespół: Rybnicki Team
    Kontakt z portalem: O portalu
    RYBNICKI PRZEGLĄD PRASY<- startowa 
    Archiwum 2007: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12
    Archiwum 2006: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12
    Archiwum 2005: 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12


    Powstał sportowy portal Rybnika
    (Active 2009.10.01, Jagoda Górecka)
    Centrum Promocji Sportu ACTIVE buduje nowy portal internetowy o tematyce sportowej www.sportowyrybnik.pl. Portal ten jest tworzony z myślą o środowisku sportowym w Rybniku - ma być platformą komunikacji pomiędzy klubami sportowymi, trenerami, działaczami i wszystkimi sympatykami sportu.
    Portal powstaje w ramach projektu Centrum Informacji Sportowej SPORTinfo finansowanego w ramach Funduszu Inicjatyw Społecznych. Portal został uruchomiony w połowie września i jest już dostępny dla wszystkich internautów.
    W ramach portalu tworzona jest baza rybnickich klubów sportowych, w której jest miejsce dla każdego z klubów niezależnie od dyscypliny czy wielkości klubu. Baza jest doskonałym miejscem do zaprezentowania klubu, jego historii, osiągnięć ale też danych kontaktowych. Celem jest tutaj zebranie informacji o klubach w jednym miejscu w taki sposób, aby media, potencjalni sponsorzy, potencjalni zawodnicy i wszyscy zainteresowani mogli znaleźć dany klub i dowiedzieć się o nim czegoś więcej,
    Kolejnym bardzo ciekawym elementem portalu jest kalendarz wydarzeń, w którym zamieszczane są informacje o imprezach sportowych i rekreacyjnych a także o szkoleniach i konferencjach związanych z marketingiem sportowym.
    Dodatkowo na portalu publikowane są artykuły podzielone na kilka kategorii tematycznych. Docelowo w dziale artykuły publikowane będą newsy klubowe, wywiady z ciekawymi osobami z lokalnego świata sportu, informacje o źródłach finansowania na sport a także ciekawe artykuły dotyczące marketingu sportowego i zarządzania w sporcie.
    Portal ma kilka przydatnych funkcji takich jak wyszukiwarka, system RSS, system sond i ogłoszeń. Po zalogowaniu można również uczestniczyć w dyskusjach na forum dyskusyjnym.
    Portal jest zarządzany przez Redakcję złożoną z członków Centrum, jednak głównym zamysłem jest ścisła współpraca z klubami i współtworzenie treści portalu przez kluby. Portal www.sportowyrybnik.pl został objęty patronatem przez Rybnicki.com



    Rybnik kupił lotnisko!
    (Dziennik Zachodni 2009.09.18, Barbara Kubica Miasto kupiło lotnisko za 100 złotych)
    Wczoraj prezydent Rybnika Adam Fudali wykupił od Skarbu Państwa lotnisko aeroklubu, położone w dzielnicy Gotartowice. - To był symboliczny zakup, a w rzeczywistości przekazanie miastu tego terenu. Za cały obiekt zapłaciliśmy symboliczne 100 złotych - mówi prezydent Fudali.
    Przejęcie terenu to pierwszy krok ku temu, by w Gotartowicach powstało lotnisko z prawdziwego zdarzenia z betonowym pasem startowym, na którym mogłyby być obsługiwane samoloty zabierające na pokład nawet 18 osób. (...)
    Według planów, na terenie trawiastego lotniska, które dziś służy głównie pilotom miejscowego aeroklubu, ma powstać 900-metrowy, betonowy pas startowy, wieża kontrolna, hangary i poczekalnia dla pasażerów. Lotnisko ma być gotowe najpóźniej w 2013 roku. Inwestycja pochłonie około 60 mln złotych.



    Ośrodek w Kamieniu za 3 tysiące...
    (Dziennik Zachodni 2009-09-12, Barbara Kubica Na basenie w Kamieniu już nikt nie popływa)
    Zamiast kąpieliska, boiska piłkarskiego, kortów tenisowych i hali sportowej mieszkańcy dostaną park dinozaurów i Bajkową Krainę. W ten sposób miraż nowoczesnych obiektów zastępują realia dużego placu zabaw dla dzieci.
    Prezydent Rybnika, Adam Fudali, weryfikuje składane mieszkańcom kilka lat temu obietnice o wspaniałym kompleksie rekreacyjno-sportowym, który miał powstać w Kamieniu. Ale nie traci rezonu i nową, znacznie skromniejszą inwestycję, ogłasza jako wielki sukces. Zwołał nawet specjalną konferencję, by ogłosić, że w końcu znalazł się przedsiębiorca, który chce zainwestować na terenie niszczejącego od lat ośrodka.
    - Nie pozwolimy, żeby ten teren dłużej zarastał chwastami. Czekaliśmy na inwestora z grubymi milionami, ale taki się nie pojawił. Zmieniliśmy więc koncepcję - wyjaśnia Fudali.
    Nowy inwestor to lokalny przedsiębiorca Bogdan Kulczycki. W Kamień, w ciągu kilku lat chce włożyć najwyżej dwa miliony złotych. Na razie planuje przeniesienie tam dinozaurów, których figury stoją nad Zalewem Rybnickim i dodanie kilku atrakcji dla dzieci. Wszystko to ma nosić nazwę: Rybnicki Park Atrakcji.
    - Znajdzie się tam park dinozaurów, Bajkowa Kraina, plac zabaw, przystań kajakowa, stadnina koni, kemping, namiot na imprezy plenerowe, łowisko ryb, minigolf, może też minizoo - wylicza Kulczycki.
    Większość tych atrakcji już teraz znajduje się na terenie ośrodka, choć jest zaniedbana. Inwestor je odświeży.
    Mieszkańcy nie kryją rozczarowania nową wizją, bo prezydent Fudali przez lata obiecywał, że przywróci ośrodkowi blask i miejsce to stanie się centrum sportowo-rekreacyjnym z prawdziwego zdarzenia. A Kamień ma się czym pochwalić. Przed laty trenowała tam piłkarska reprezentacja kraju, prowadzona przez Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka. Przez wiele lat znakomicie funkcjonowało tu także największe kąpielisko w regionie. Jednak w planach władz i inwestora żadnych basenów nie ma.
    20 hektarów zostanie wydzierżawionych na rok, a potem na kolejnych 15 lat za 3 tysiące złotych rocznie. Dzierżawca zapłaci też ok. 170 tys. zł podatku od nieruchomości.
    - Cena za dzierżawę jest śmiesznie niska. Nie taka miała być przyszłość Kamienia. Liczyłem, że przedsiębiorca, którego znajdzie prezydent, zainwestuje w Kamieniu przynajmniej 10 mln zł - denerwuje się opozycyjny radny, Benedykt Kołodziejczyk.
    Adam Fudali podkreśla jednak, że wydzierżawienie ośrodka to spora ulga dla miejskiej kasy. - Rocznie na utrzymanie obiektu wydajemy 400 tysięcy złotych - podkreśla. (...)



    Nowy kryty basen w Rybniku
    (Dziennik Zachodni 2009-09-04, Barbara Kubica Mieszkańcy mogą już korzystać z krytej pływalni w dzielnicy Boguszowice)
    Nowoczesna, wybudowana za ponad 16 milionów złotych kryta pływalnia w rybnickiej dzielnicy Boguszowice została w końcu oddana do użytku. W miniony wtorek do basenu jako pierwsi wskoczyli ratownicy rybnickiego oddziału Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Od środy obiekt jest już dostępny dla wszystkich mieszkańców. (...)
    Nowa pływalnia powstała w miejscu, gdzie jeszcze niedawno straszył szkielet budynku wzniesionego kilkanaście lat temu na zlecenie kopalni Jankowice, w którym miał się mieścić właśnie kryty basen. Budowa gmachu nie została jednak zakończona, a ogrodzona konstrukcja odstraszała jednak swym wyglądem i była także jednym z ulubionych miejsc złomiarzy, którzy w poszukiwaniu zarobku rozkradali co bardziej cenne elementy szkieletu. W końcu, dwa lata temu, miasto zdecydowało się na sfinansowanie dokończenia budowy. Efekt długich prac budowlanych jest imponujący. W przestronnym budynku znalazło się miejsce na dwie niecki basenowe.
    Główny basen ma 25 metrów długości i ponad 12 metrów szerokości. Tuż obok znajduje się mniejszy basen, który przeznaczony jest dla dzieci i osób, które dopiero uczą się pływać. - Dodatkowo w budynku mieści się zespół czterech saun z szatniami, natryskami i specjalną wypoczywalnią. Są też szatnie damskie, męskie oraz część przygotowana specjalnie dla potrzeb osób niepełnosprawnych - wylicza Lucyna Tyl, rzeczniczka rybnickiego urzędu miasta. (...)



    Ocalona kaplica św. Juliusza
    (Dziennik Zachodni, Jacek Bombor 2009.02.11)
    Zabytkowa kaplica, która niszczeje na terenie dawnego szpitala Juliusz w Rybniku, zostanie przekazana Kurii Metropolitalnej w Katowicach - powiadomił urząd marszałkowski, właściciel terenu przy ulicy 3 Maja, który pierwotnie miał zostać sprzedany w całości prywatnemu inwestorowi.
    Wojewódzki konserwator zabytków zezwolił już na dokonanie podziału działki. Jak poinformował wczoraj Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, realne przekazanie kaplicy kościołowi nastąpi najwcześniej latem, w czerwcu.
    - Najpierw musimy geodezyjnie wydzielić fragment z całego kompleksu. Później na nowo ustalimy wartość i kaplicy i pozostałej części dawnego szpitala. Wkrótce ogłosimy przetarg na wykonanie tego zadania - wyjaśnia Witold Trólka. W dalszej kolejności niesakralna część szpitala najprawdopodobniej będzie sprzedana.
    - Ale jest to melodia przyszłości - dodaje Trólka.
    Jest jeszcze inna opcja. Gdy nie znajdzie się chętny do kupna obiektu, być może uda się go przekazać miastu.
    - To jest możliwe tylko w przypadku, gdy samorząd przeznaczy go na jakiś cel publiczny. Na pewno będziemy prowadzili w tej sprawie rozmowy - zastrzega Trólka.
    Władze Rybnika na razie nie myślą o przejęciu terenu, bo jego remont - według ich szacunków - może pochłonąć nawet 100 milionów złotych. Ale podają kolejne propozycje na jego zagospodarowanie.
    - Jest pomysł, by stworzyć tu centrum zarządzania projektami unijnymi. Dziś wszystkie szkolenia np. w ramach programu Kapitał ludzki rozrzucane są po całym województwie. Można sprowadzić wszystkie te biura do Rybnika. Miejsce tutaj jest znakomite - mówi o najnowszych planach Adam Fudali, prezydent Rybnika.
    Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, w zabytkowej kapliczce do końca roku powinny odbywać się nabożeństwa.
    Obiekt służył wiernym i pacjentom szpitala od XIX wieku do roku 2000, gdy szpital zamknięto. Choć kaplica jest zamknięta, jest tam nadal ołtarz, a w nim relikwie św. Juliusza, figury świętych, nawet stacje drogi krzyżowej.
    - Całość wymaga oczywiście solidnego wyczyszczenia, ale wbrew pozorom wcale nie będzie to bardzo kosztowna inwestycja. Jedynie posadzka jest zniszczona i trzeba będzie położyć nową, resztę da się odrestaurować, zwłaszcza przepiękny, drewniany ołtarz - uważa Czesław Sobierajski. (...)



    Jest nowa hala
    (Dziennik Zachodni, KUB, 2008.12.05)
    Od wtorku uczniowie gimnazjum numer 2 mogą już korzystać z supernowoczesnej hali sportowej, która kilka dni wcześniej została oddana do użytku.
    - To było od lat nasze marzenie, które teraz w końcu udało się zrealizować, bo plany budowy przy tej szkole hali mają już kilkanaście lat - mówi Joanna Trela, dyrektorka gimnazjum.
    Nowoczesna sala gimnastyczna ma wymiary 18 metrów na 36 metrów. - Mamy tutaj pełnowymiarowe boisko do piłki ręcznej, na którym rozgrywać mecze mogą nawet ligowe drużyny. Jest też boisko do koszykówki - wymienia dyrektorka.
    Wokół boisk wybudowano widownię, na której zasiąść może 240 widzów. Znalazło się tez oczywiście miejsce na zaplecze z szatniami, prysznicami i łazienkami.
    - Od rana do popołudnia na hali odbywają się zajęcia wychowania fizycznego, a popołudniami trenują tutaj lokalne kluby sportowe. Jeśli jednak rodzic zechce pograć ze swoimi dziećmi w piłkę na naszej sali, to też oczywiście będzie mógł z niej skorzystać - mówi Joanna Trela. (...)



    Dobre duchy kapliczki
    (Tygodnik Rybnicki, Krystian Szytenhelm 2008.10.07)
    Kapliczka Matki Boskiej przy ulicy Raciborskiej już wiele przeszła, ale rodzina Liszków nie pozwala, by świeciła pustkami i straszyła przechodniów zaniedbanym wyglądem. (...)
    Jeszcze 7 lat temu w kapliczce przy ul. Raciborskiej stała figurka Matki Boskiej, która miała już ponad 200 lat. Niestety chuligani wyrwali ją pewnej nocy zza szyby i roztrzaskali na środku jezdni. Przyjechała policja, ale sprawców nie znaleziono. Historia roztrzaskanych figurek zdążyła się już w tym miejscu powtórzyć sześć razy! I dzisiaj jednak kapliczka nie świeci pustkami, bo tuż przy niej mieszka para dobrych ludzi, którzy nieustannie się nią opiekują. - Gdy moja żona, Urszula, urodziła się w tym domu obok, kapliczka już dawno tutaj stała. Naszą wspólną troskę o te miejsce traktujemy jako rodzinne zobowiązanie - tłumaczy z powagą Gerard Liszka.
    Kapliczka kiedyś leżała na terenie posesji Liszków. - Gdy w latach 70-tych budowano tutaj bloki, moi teściowie zgodzili się, by odstąpić kawałek terenu na tę ścieżkę, by mieszkańcy mogli dojść w prostej linii do ulicy Raciborskiej. Grosze za to dostali, a ścieżka oddzieliła kapliczkę od naszego placu. Miała się nią opiekować spółdzielnia mieszkaniowa, no ale wie pan... zresztą szkoda gadać. Sam się tym zajmuję. Maluję, trawę ścinam. Po te dachówki to też daleko jechałem, bo konserwator zabytków nie chciał słyszeć o innych. Najgorsze jednak, że jacyś dranie uwzięli się na nią i niszczyli co chwila - mówi ze łzami w oczach Liszka.
    Już od roku na szczęście nie było żadnej dewastacji. Figurka Matki Boskiej trafiła jednak ostatnio do pracowni Krzysztofa Dublewskiego w muzeum, by ją odnowić. Gerard Liszka odebrał ją w ostatnim tygodniu. - No popatrz pan, jak pięknie nam Dublewski zrobił tę Matkę Boską - pokazuje z dumą Liszka. Pojawiają się znów kwiaty, ludzie zapalają znicze. A nie zawsze tak było. Pan Gerard pamięta, jak zniszczono figurkę ostatnim razem. - By kapliczka wtenczas nie stała pusta, postawiłem w zastępstwie Matkę Boską Fatimską. Ale tej to żaden nie przyszedł znicza zapalić. Musi być nasza i koniec, bo inaczej nie będą palili - tłumaczy Liszka.



    Darmowe szkolenia dla mieszkańców
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2009.09.12, Darmowe szkolenia dla mieszkańców przeprowadzi rybnicki ZUS)
    W rybnickim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych ruszył właśnie cykl darmowych szkoleń. Mogą z nich skorzystać mieszkańcy, którzy nie potrafią odnaleźć się w gąszczu urzędowych przepisów, nie wiedzą jakie dokumenty są im potrzebne, by starać się o dodatkowe pieniądze, albo jak należy je wypełnić.
    Mamy sygnały z sali obsługi, że wiele osób zwraca się do ZUS z prośbą o wyjaśnienie pewnych zagadnień. Dla nich przygotowujemy program szkoleń, który przybliży nurtujące ich problemy - tłumaczy Beata Kopczyńska, rzeczniczka ZUS. Z tej oferty mogą na przykład skorzystać osoby niepełnosprawne, które ubiegają się o świadczenia rehabilitacyjne lub renty, przedsiębiorcy, którzy dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą, albo mieszkańcy, którzy starają się o wcześniejszą emeryturę.
    Na początku zajęć pracownicy ZUS tłumaczą skomplikowane przepisy, a później jest czas na praktykę, czyli między innymi na wypełnianie dokumentów i druków. - Zawsze jest też czas na indywidualne konsultacje z naszymi pracownikami, którzy prowadzą szkolenie - mówi Kopczyńska.
    Inicjatywa rybnickiego ZUS bardzo spodobała się rybniczanom, którzy przyznają, że przepisy i wymagania tej instytucji są niezwykle skomplikowane. - Sama chętnie skorzystam z takich szkoleń, bo zwykły człowiek nie jest w stanie sam pojąć wszystkich artykułów i paragrafów. Poza tym, już samo wypełnienie niektórych druków stanowi problem, więc pomoc w tej kwestii też się przyda - uważa Aleksandra Dudziak.
    Zajęcia odbywać się będą w budynku przy ul. Jankowickiej 13. Jedno spotkanie trwa zazwyczaj około 1,5, do 2 godzin.
    - Zapisy na szkolenia prowadzimy telefonicznie. Są one bezpłatne. Jednorazowo w zajęciach może wziąć udział 30 osób - wyjaśnia rzeczniczka.
    Podczas najbliższego spotkania, 19 września, będą udzielane informacje z zakresu ustalania uprawnień do emerytur.
    Kolejny kurs, które rybnicki ZUS przygotuje jeszcze w tym roku, przeznaczony będzie dla osób ubiegających się o świadczenia rehabilitacyjne, oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą. (...)



    Sokół ma wypędzić gołębie z Rynku
    (Dziennik Zachodni, Tomasz Siemieniec 2008.09.01)
    Urzędnicy sprowadzą w tym tygodniu do miasta sokolnika. To kolejny pomysł na walkę z gołębiami, których władze miasta chcą się pozbyć z Rynku.
    Wszystkie wcześniejsze sposoby, takie jak apele i rozmieszczenie tablic informujących o zakazie karmienia ptaków, nie pomogły.
    Pojawienie się w mieście skrzydlatego drapieżnika i jego opiekuna nie oznacza, że rybniczanie będą świadkami rzezi gołębi. Sama obecność sokoła ma ptaki wystraszyć i przepędzić je z centrum.
    - Nie wiem jednak, czy to będzie skuteczne. Niektórzy znawcy tematu twierdzą bowiem, że nasze gołębie od wyklucia się z jaja mieszkają w mieście i nigdy nie zetknęły się z sokołami, więc nie będą się bały. Może jednak instynkt zadziała i gołębie zostaną przepłoszone - mówi Lucyna Tyl z biura prasowego magistratu.
    Oprócz zatrudnienia sokolnika, urzędnicy postanowili do tablic zakazujących karmienia gołębi dopisać informację o powodach wprowadzenia zakazu. A ten jest następujący: gołębie przenoszą kleszcze-obrzeżki, które są groźne dla zdrowia człowieka. (...)



    Szaleńcza jazda rybniczanina
    (Gazeta Wyborcza, ot 2008.08.05, Zarobił 100 punktów karnych w sześć minut)
    Sześć minut trwała ucieczka przed policją 32-letniego motocyklisty z Rybnika. Mężczyzna, jadąc nowo kupioną Hondą śląskimi drogami nawet 200 km/h, zgromadził w tym czasie ponad 100 punktów karnych. (...)
    Pościg rozpoczął się na gliwickich odcinku autostrady A4. Policjanci w nieoznakowanym radiowozie zobaczyli motocykl bez tablic rejestacyjnych. Próbowali go zatrzymać, ale Honda nie zatrzymała się. Policjani ruszyli w pościg.
    Ucieczka trwała sześć minut - w tym czasie kierowca złamał chyba wszystkie przepisy drogowe. Wszystkie zapisywał videorejestrator radiowozu - m.in. jazdę ponad 200 km/h autostradą i ok. 150 km/h w terenie zabudowanym, wyprzedzanie na skrzyżowaniu przy czerwonym świetle, wyprzedzanie na trzeciego i na zakrętach czy przekraczanie podwójnej linii ciągłej.
    Pościg zapewne trwałby dłużej, ale po zjeździe z autostrady, kierowca nie zmieścił się na jednym z zakrętów i wpadł w pole kukurydzy.
    Policjanci podliczyli przewinienia: ponad 100 punktów karnych. Rybniczanin nie straci prawa jazdy, bo go nie ma. Ani na motocykl, ani na żaden inny pojazd. Policjanci wlepili mu mandat - największy możliwy - 1000 złotych. Zarekwirowali też motocykl, który nie był ani zarejestrowany, ani ubezbieczony.



    Sposób na kolejki w UM Rybnik
    (Gazeta Wyborcza, pj 2008.07.25, Internetowy sposób na kolejki w magistracie)
    Rybniczanie nie muszą stać w kolejkach, by zarejestrować samochód. Wystarczy, że zarezerwują sobie dzień wizyty w urzędzie przez internet.
    (...) Okazuje się, że na kolejki jest prostszy sposób i sprawdzili go już urzędnicy z Rybnika, gdzie wizyty w wydziale komunikacji można rezerwować przez internet. Wystarczy wejść na stronę magistratu, wybrać wolny termin, podać swoje dane i zapamiętać albo wydrukować numer do okienka. Wczoraj po południu najbliższe wolne terminy w internetowym systemie rezerwacji były na przyszły czwartek.
    Jak mówi Jerzy Wróbel, naczelnik wydziału komunikacji w rybnickim UM, ludzie wolą umawiać się konkretny termin w wybranym przez siebie dniu, niż przychodzić do urzędu i czekać w kolejce. Ci, którzy nie chcą korzystać z internetu, przychodzą do wydziału rano i pobierają numerki do okienek. - Informujemy, o której mniej więcej godzinie będzie ich kolej. W każdej chwili mogą też zadzwonić i zapytać, który numer jest właśnie przy okienku. Można to też sprawdzić w internecie - dodaje Wróbel.



    Rybnik: sprzedam szpital z kaplicą
    (Gazeta Wyborcza, Małgorzata Goślińska, 2008.07.21)
    W zespole poszpitalnym mają być hotel, sklepy, usługi, rozrywka. A w kaplicy? - Wystąpimy do kurii o zabranie przedmiotów kultu i desakralizację - mówi Witold Trólka, rzecznik marszałka.
    Zespół poszpitalny Juliusz wycina z centrum Rybnika hektar ziemi. Za murem rosną wysoko budowle z cegły, neogotyckie, neoromańskie, otulone kasztanowcami. - Jak wiatr zawieje, z okien czuć ludziami - mówi Zygmunt Głodek. Jego żona była tu lekarzem. Głodek pamięta pacjentów z oddziału onkologii i pokazuje, gdzie wykonywano sekcje zwłok. Budynek od ul. 3 Maja wieńczy kopuła z krzyżem. To kaplica, właściwie mały kościół. Ludzie podobno umierali przy spowiedzi. Msze odbywały się raz dziennie, w tygodniu o szóstej rano, w niedziele o 16.30. Ostatnia w 2000 roku. Szpital przeprowadzono do nowego obiektu. Głodek pracuje w ochronie Juliusza. Sam na zmianie, rencista, do pomocy ma dużego psa, który jak nie łasi się do obcych, to ucieka. W zeszłym roku ktoś włamał się do kaplicy, zniszczył drzwi, a kilka miesięcy temu próbował zerwać miedzianą blachę z kopuły. W 2006 roku pękł kaloryfer, woda podmyła prawą nawę przy ołtarzu. Podłoga zarwana jest do tej pory. Witraż podziurawiony kamieniami.
    Kompleks to zabytek najwyższej klasy. W 1869 roku zbudował go Juliusz Roger, którego sprowadził z Niemiec książę Wiktor I Raciborski. Na ziemi górnośląskiej szalał wtedy tyfus. Roger był młodym lekarzem, społecznikiem, walczył nie tylko z chorobą, ale i z nędzą, nie tylko nie brał pieniędzy od ubogich pacjentów - jeszcze pomagał im finansowo. Ludzie go cenili, szpital powstał ze składek społecznych. - Nie znam rybniczanina, któremu by się ktoś tam nie urodził bądź nie umarł. Jest przesiąknięty naszą krwią - mówi Czesław Sobierajski, radny wojewódzki z Rybnika. Zanim dostał się do sejmiku, założył Stowarzyszenie Brackie Rybniczan i zaczął walczyć o ocalenie Juliusza.
    - Przychodzą tu różne szpece, farorze, politycy, kłócą się, całują krucyfiksy, ten chce brać kredens, tamten komodę - opowiada Głodek o kaplicy, głaszcząc rzeźby na dębowych ławkach, fotelach, klęcznikach.
    Kompleks, jako jedna z trzech części dawnego szpitala wojewódzkiego, należy do marszałka. Czyje jest wyposażenie kaplicy, figury świętych, płaskorzeźby drogi krzyżowej, obrazy, marmurowe ołtarze, tabernakulum, organy, relikwie św. Juliusza? - Nie wiadomo - mówi Witold Trólka, rzecznik marszałka. - Nie zostały ujęte przy przejmowaniu szpitala w wykazie środków trwałych. Chcieliśmy je oddać kurii metropolitalnej.
    Ale nie pasowały do kaplicy w nowym szpitalu, bo ma współczesną architekturę i trudno planować do niej zabytkowy wystrój, który i tak byłby niewystarczający - odpowiedziała kuria i odmówiła przyjęcia. Była przekonana, że stara kaplica zachowa funkcję sakralną.
    Cztery lata temu marszałek chciał przekazać Juliusza prezydentowi Rybnika. Tamten jednak wolał go kupić za symboliczną złotówkę. - Wtedy mógłby sprzedać za duże pieniądze, a darowiznę trzeba przeznaczyć na społeczne zadania gminy - podejrzewa Sobierajski. (...)
    Zabytek stał się kulą u nogi. Roczne utrzymanie, ochrona, ogrzewanie, kosztuje 120 tys. zł, a rewitalizacja pochłonęłaby ponad 100 mln zł. W tym roku w maju został wystawiony na sprzedaż za 9,6 mln zł. Na przetarg nie wpłynęła żadna oferta. Trólka twierdzi, że inwestorów zniechęcają warunki konserwatora zabytków. - Należy zachować bryłę budynków, kształt dachu, wystrój wnętrza i detale elewacji oraz stolarkę. Nie można wygradzać pojedynczych budynków z zespołu. Ochronie podlega także towarzysząca zieleń - wymienia rzecznik.
    Dlatego następny przetarg będzie miał przynętę. Prezydent Rybnika równocześnie za podobną cenę wystawi przylegający do Juliusza hektar z parkingiem. Oferty powinny pojawić się na przełomie lipca i sierpnia.
    W zespole poszpitalnym mają być hotel, sklepy, usługi, rozrywka. Po chorobach nie będzie śladu. - Wystarczy skuć tynk - mówi Śmigielski. A w kaplicy? - Wystąpimy jeszcze raz do kurii o zabranie przedmiotów kultu i desakralizację - mówi Trólka.
    Inwestor może urządzić w kaplicy nawet dyskotekę. Śmigielski twierdzi, że społeczeństwo na to nie pozwoli. Sobierajski zbiera podpisy pod protestem.



    Wylecą prosto z Rybnika
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.07.18)
    Budowę betonowego pasa startowego, wieży kontrolnej, hangarów i poczekalni dla pasażerów - to wszystko zakłada plan rozbudowy lotniska w Gotartowicach. Wszystko po to, by lotnisko mogło obsługiwać loty małych samolotów pasażerskich i towarowych. Inwestycję proponuje Górnośląska Agencja Przekształceń Przedsiębiorstw w Katowicach, która przygotowała plan modernizacji pięciu małych, lokalnych lotnisk zlokalizowanych na terenie całego Śląska.
    Dziś lotnisko w Gotartowicach należy do skarbu państwa, a miasto Rybnik pełni tam tylko rolę gospodarza. Aby móc zmodernizować obiekt w Gotartowicach, prezydent musiał wystąpić do marszałka województwa z wnioskiem o jego komunalizację. Wszystko po to, by plan modernizacji rybnickiego lotniska, przygotowany przez GAPP, szybko udało się zrealizować. Zanim jednak pas startowy zostanie otwarty, musi minąć kilka lat.
    Mamy przygotowane dwa warianty rozwoju lotniska w Gotartowicach. Jeden z nich zakłada budowę pasa startowego wzdłuż drogi prowadzącej z Rybnika do Żor, a drugi budowę pasa startowego wzdłuż pobliskiego lasu. Oczywiście wraz z pasem startowym trzeba wybudować też całą infrastrukturę niezbędną do obsługi lotów pasażerskich. Na całą inwestycję potrzeba około 50-60 milionów złotych - mówi Beata Piróg z GAPP w Katowicach. Skąd pieniądze na tak gigantyczne przedsięwzięcie?- Zwróciliśmy się do marszałka z prośbą o ujecie w przyszłorocznym budżecie pieniędzy na ten cel. Poza tym pieniędzy będzie też trzeba szukać w budżetach miejskich i starać się o środki unijne - mówi Beata Piróg. Koncepcja opracowana przez GAPP zakłada rozbudowę pięciu lokalnych lotnisk: w Katowicach-Muchowcu, Gliwicach, Częstochowie, Bielsku-Białej i Rybniku. - Stale rośnie liczba lotów pasażerskich. Rozbudowa tych lotnisk pozwoli obsługiwać w Rybniku nawet 150 tysięcy pasażerów rocznie - twierdzą specjaliści z GAPP.
    Trawiasty pas startowy w Gotartowicach ma długość 650 metrów. - Betonowy pas pozwoli nam latać przez cały rok. Teraz, gdy leży śnieg lub zbyt długo pada deszcz, nie możemy startować - mówi Ireneusz Boczkowski, dyrektor rybnickiego Aeroklubu.



    Nie chcą likwidacji kąpieliska w Kamieniu
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.07.11, Mieszkańcy nie chcą słyszeć o likwidacji dawnego kąpieliska w Kamieniu)
    Prawie pół tysiąca mieszkańców rybnickiej dzielnicy Kamień protestuje przeciwko urzędowym planom likwidacji basenu, który mieści się na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, przy ulicy Hotelowej.
    Mieszkańcy chcą, by miasto wyremontowało obiekt i przywróciło mu dawną świetność. Prezydent Rybnika Adam Fudali ma jednak inny pomysł na ratowanie wysłużonego ośrodka. Chce zamienić obiekt w centrum przygotowań sportowych z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też zamiast remontu niecki basenu, postanowił wybudować tam kolejne dwa boiska piłkarskie. Prace mają się rozpocząć wiosną przyszłego roku. Ten pomysł nie przypadł jednak do gustu mieszkańcom.
    To skandal, żeby w mieście gdzie mieszka 150 tysięcy ludzi, był tylko jeden basen. Ruda przy Gliwickiej nie wystarczy. W upalne soboty przeżywa ona takie oblężenie, że nie ma tam nawet gdzie rozłożyć koca - komentuje Joanna Kubek.
    Kilka tygodni temu prezydent Fudali podjął decyzję, że podczas tegorocznego lata niecka basenu w Kamieniu nie zostanie jednak napełniona wodą. Dlaczego? Bo woda pochodziła z pobliskiego stawu. Jej jakość zawsze była krytykowana przez sanepid, który nie wahał się nawet w poprzednich latach zamykać basenu z tego powodu.
    W Kamieniu nie ma odpowiednich filtrów i stacji uzdatniania wody. A budowa takiego systemu niosła by za sobą ogromne koszty. Nie ma też mowy o napełnianiu basenu wodą z miejskiej sieci, bo koszty byłyby gigantyczne - tłumaczy prezydent Fudali. - Największym problemem Kamienia jest jednak to, że nie ma w tym miejscu pokładów wód głębinowych, które można by wykorzystać do napełniania basenu. Robiliśmy odwierty, sprowadzaliśmy różdżkarzy i wszystko na nic - dodaje.
    Z decyzją o likdidacji basenu nie potrafią się pogodzić mieszkańcy dzielnicy. - Bez względu na stan wody ośrodek zawsze tętnił życiem, a teraz sprawia wrażenie wymarłego. Zrozumiałbym decyzję władz miasta o nie napełnianiu go wodą, gdyby rozpoczęli tu latem remont. Ale skoro nic nie robią, to mogli go udostępnić mieszkańcom, bo w mieście basenów jest jak na lekarstwo - mówi Krzysztof Pluta.
    Obawiamy się, że przebudowa basenu w Kamieniu zakończy się na jego zasypaniu i obsianiu terenu trawą. I tak pozostanie na wiele lat. Skoro prezydent deklaruje, że da trzy miliony złotych na budowę boisk, to ta sama kwota w zupełności wystarczy na przebudowę kąpieliska w Kamieniu tak, by mogło ono służyć mieszkańcom Rybnika i okolicznych miejscowości - uważa Benedykt Kołodziejczyk, radny z Rybnika.
    Urzędnicy nie dają za wygraną i twierdzą, że na nic zdadzą się protesty mieszkańców. W przyszłym roku miasto przystąpi do budowy boisk w tym miejscu. - Oba będą oświetlone, pełnowymiarowe z odpowiednim zapleczem. Jedno z naturalną, a drugie ze sztuczną nawierzchnią. To sprawi, że obiekt stanie się doskonałym centrum dla drużyn piłkarskich - mówi prezydent Fudali.
    Jak udało nam się ustalić, na horyzoncie pojawił się już inwestor zainteresowany wyłożeniem pieniędzy na modernizację ośrodka.
    - To są dopiero wstępne rozmowy. Umowa miałaby się opierać na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego, ale na szczegóły jeszcze za wcześnie - zdradza prezydent.
    Czy jest szansa, by w swoich planach przyszły inwestor uwzględnił też budowę basenu?
    - Nasza koncepcja zakłada wybudowanie tam małego akwenu wodnego, ale inwestor niekoniecznie musi się z tym zgodzić - mówi Fudali. (...)



    Rybnik walczy z gołębiami
    (Gazeta Wyborcza, Małgorzata Goślińska 2008.07.06, Rybnik walczy z gołębiami i boi się obrzeżka)
    Karmienie gołębi na rybnickim rynku będzie zakazane. We wrześniu ptaki wypłoszy sokół. Na razie jednak to gołębie przeganiają ludzi. Opustoszała pierwsza kamienica.
    Tak naprawdę najgroźniejszy jest pasożytujący na gołębiach obrzeżek. Przekonała się o tym mieszkająca od ponad pół wieku przy rybnickim rynku Paulina Hensel. Od zawsze, jak mówi, znajdowała na ciele czerwone swędzące plamki. Myślała, że to uczulenie, bo zdarzało się to na wiosnę. Dopiero kilka miesięcy temu dowiedziała się, że jest kąsana przez obrzeżka. To samo odkryły jej dwie sąsiadki. Zawiadomiły władze miasta, bo do nich należy kamienica, a te zarządziły dezynsekcję. - Kazano nam wyjść na półtorej godziny. Posiedziałam na rynku, wróciłam i dalej to samo, nie przestał gryźć - opowiada pani Paulina. Gdy powtórne tępienie specjalnym środkiem chemicznym również nie pomogło, zatrąbiono na odwrót. - Na wyraźną prośbę lokatorek przyznaliśmy im inne mieszkania - mówi Michał Śmigielski, wiceprezydent Rybnika.
    Chyba pierwszymi ofiarami obrzeżka we współczesnej Polsce byli krakowscy hejnaliści. Stało się to jakieś 30 lat temu, zaraz po tym, gdy w trakcie remontu kościelnej wieży z Mariackiego przepłoszono gołębie. To wtedy obrzeżek w poszukiwaniu pożywienia zaatakował hejnalistów. Długo skarżyli się na obrzęki, rumień, świąd, bóle, gorączkę, osłabienie, biegunkę, aż wreszcie specjaliści odkryli, że stoi za tym niepozornie wyglądający kleszcz. Sprawa nie dotyczy już tylko Krakowa. Kilka lat temu po ukąszeniu przez obrzeżka zmarł dorosły mężczyzna.
    Obrzeżek jest szczególnie aktywny od kwietnia do października. Żeruje nocą, potrafi ssać krew przez półtorej godziny. W dzień trudno wypatrzyć te płaskie, owalne, szaro-brązowe pajęczaki. Chowają się w szczelinach i mogą żyć pod dywanem, tapetą, parapetem, a nawet w pościeli.
    W kwietniu tego roku opisaliśmy, jak obrzeżki zaatakowały mieszkańców domu w centrum Zabrza. Miesiąc później prezydent Raciborza postanowił wywieźć gołębie z rynku do lasu. - Nie wrócą, są zbyt spasione i stare, prawie nie latają i nie mają tego instynktu co pocztowe - mówił Mirosław Lenk. Obawiał się tylko protestu organizacji ekologicznych, że skazuje ptaki na śmierć głodową.
    Rybnik inaczej pozbędzie się gołębi - sprowadzi sokoła. Ten ptasi drapieżnik mieszkał już kiedyś w wieży tutejszej bazyliki i wtedy gołębi nie było. Niestety, pół wieku temu, po pożarze i remoncie świątyni, odleciał na zawsze. Teraz będzie odwiedzał miasto z sokolnikiem. - Musimy poczekać do września, bo sokolnicy są rozchwytywani i stawiają warunki. Za godzinę biorą 200 zł plus koszty dojazdu - mówi wiceprezydent Śmigielski.
    Niektórzy mieszkańcy nie wyobrażają sobie rynku bez gołębi. Wokół jest nawet kilka sklepów, które sprzedają karmę dla ptaków. Obecność sokoła ich przeraża. - Będzie polować na oczach dzieci?! Przecież to przemoc! - nie dowierzają.
    - Sokół płoszy gołębie samą obecnością. Poluje na niebie z prędkością 300-400 km/godz. Ofiary muszą być, ale nikt ich nie zauważy - uspokaja Robert Maciejczyk, sokolnik z Ustronia, którego chce ściągnąć Rybnik.
    Maciejczyk dotąd płoszył ptaki na lotniskach i wysypiskach śmieci. Znikały, gdy tylko pojawiał się z sokołem. Żeby nie wróciły, zostawał na miejscu kilka godzin i przyjeżdżał codziennie nawet przez trzy miesiące.
    W centrum miasta widzi dodatkowe trudności - linie wysokiego napięcia. - Zanim podejmę się tego zadania, muszę rozeznać, czy nie zagraża to życiu mojego sokoła - mówi.
    Wcześniej na rynku pojawią się tabliczki z zakazem karmienia gołębi. W zamian mają być do tego wyznaczone miejsca w parkach, odległe od lokali mieszkalnych. To żadna nowość. Podobny zakaz, obwarowany wysokimi grzywnami, obowiązuje w Wenecji, Londynie, Paryżu, Hamburgu, chce go wprowadzić Praga. (...)
    Opuszczone przez panią Paulinę i jej sąsiadki mieszkania zostaną prawdopodobnie przekazane na funkcje usługowe. Ponieważ obrzeżek w dzień śpi, nie powinien dokuczać pracownikom i klientom. W barze na parterze nie znaleziono kleszczy. Nie da się jednak wyprowadzić z rynku wszystkich mieszkańców. Miasto czeka wielka dezynsekcja. Niektórzy się boją, że gdy znikną gołębie, obrzeżek zaatakuje ludzi ze zdwojoną siłą, tak jak krakowskich hejnalistów.



    Zamykają Rudzką, będą korki
    (Dziennik Zachodni, ALEK 2008.07.02)
    Uwaga, kierowcy! Jutro zostanie zamknięta ulica Rudzka w centrum miasta.
    Nieprzejezdny będzie jej fragment na odcinku pomiędzy ulicami Kotucza i Marii Curie-Skłodowskiej. Kierowcy próbujący od tej strony dostać się do centrum miasta powinni kierować się na rondo Wileńskie, a potem wjechać w ulicę Dworek, przy której znajduje się centrum rozrywkowo-handlowe Plaza i kierować się dalej ulicami: Hallera, Wiejską i Raciborską.
    - Znaki zakazu wjazdu z ul. Rudzkiej nie znikną do końca listopada (...) - mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik miasta.



    Zawałowcy pod opieką w Rybniku
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.06.27, Zawałowcy pod opieką)
    Pacjentów z zawałami serca nie trzeba już przewozić do odległych klinik w Katowicach albo Zabrzu.
    Rybniczanie, którzy dostaną zawału po godzinie 13., w soboty albo niedziele nie muszą już być przewożeni do odległych klinik w Ustroniu, Tychach, Zabrzu czy Katowicach, jak to miało miejsce dotychczas. Miejscowy szpital znalazł pieniądze na to, by specjalistyczna pracownia kardiologiczna pracowała przez całą dobę.
    Znajdujący się w pracowni supernowoczesny stół do hemodynamiki, dzięki któremu można wykonywać niezbędne zabiegi ratujące życie, będzie teraz mógł ratować życie osób z problemami sercowymi na okrągło.
    Zmiany weszły w życie zaledwie kilka dni temu, a już widać efekty. - Tylko w miniony weekend wykonaliśmy cztery zabiegi ratujące życie mieszkańcom naszego regionu. W innym przypadku pacjenci musieliby zostać przewiezieni do innych klinik, a to oczywiście jest ryzykowne - mówi Wojciech Kreis, ordynator oddziału kardiologicznego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku.
    Skąd dyrekcja szpitala, który ma dziś prawie 10 milionów złotych długu, wzięła pieniądze na utrzymanie bardzo kosztownej pracowni? - Udało nam się wynegocjować wyższy kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. W ciągu najbliższego pół roku spłynie do nas o ponad trzy miliony złotych więcej niż w poprzednim półroczu. To wystarczy na utrzymanie pracowni - nie kryje radości Tomasz Zejer, dyrektor rybnickiej lecznicy. Jak udało nam się ustalić, rybnicki szpital na leczenie pacjentów dostanie prawie 29 milionów złotych.
    Z decyzji dyrektora szpitala najbardziej zadowoleni są pacjenci, którzy obawiali się, że w razie nagłego przypadku będą musieli być przewożeni do odległych lecznic. - Uważam, że każdą niezbędną pomoc mieszkaniec miasta powinien otrzymać tutaj na miejscu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że musiałbym być wożony po jakiś innych szpitalach - mówi Władysław Kopczyk z Niedobczyc.
    Pracownia kardiologiczna to trzecie, po pracowniachtomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego najbardziej oblegane miejsce w szpitalu. - To jest miejsce kluczowe ze względu na charakter zabiegów. One nie tylko ratują życie pacjentom, ale też znacznie skracają czas hospitalizacji i przyspieszają możliwość powrotu do normalnego życia - podkreśla doktor Wojciech Kreis. - W przypadku zawału niezwykle ważny jest czas. Możemy mówić o tak zwanej złotej godzinie, czyli czasie, który mija od momentu wystąpienia objawów do czasu udzielenia pomocy. Dzięki temu, że stół do hemodynamiki jest w pełnej gotowości przez całą dobę, wszyscy pacjenci w promieniu 25 kilometrów mogą uzyskać pomoc praktycznie w pół godziny - dodaje.
    Do tej pory w pracowni wykonywano miesięcznie średnio około 150 zabiegów. Teraz, gdy lekarze i pielęgniarki pełnią dyżury przez całą dobę, liczba wykonywanych zabiegów przekroczy 200. (...)



    Władza musi tyle zarabiać?
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica, Tomasz Siemieniec 2008.06.25, Władza musi zarabiać)
    O ponad 3 tys. zł brutto chciał podwyższyć swoją pensję Stanisław Gembalczyk, wójt 11-tysięcznych Świerklan koło Rybnika. Powołał się na nowe przepisy o wynagrodzeniu samorządowców. Gembalczyk nie jest wyjątkiem. Na najbliższych sesjach, niemal we wszystkich miastach i gminach regionu rozpatrywane będą uchwały o przyznaniu podwyżek wójtom, burmistrzom i prezydentom.
    Taką możliwość daje nowe rozporządzenie Rady Ministrów z 22 kwietnia tego roku o zmianie zasad wynagradzania pracowników samorządowych. Zgodnie z nim podstawa zasadniczego wynagrodzenia prezydentów miast zamiast 4090-5280 zł zamyka się teraz w widełkach od 4800 do 6200 zł. Dodatkowo mogą oni liczyć na dodatki specjalne, funkcyjne i za wysługę lat. Z furtki uchylonej przez premiera korzystają teraz niemal wszyscy szefowie miast i gmin.
    Większość z nich, nie owijając w bawełnę, decyduje się podnieść swoje zasadnicze pensje do najwyższej kwoty przewidzianej w rozporządzeniu. Tak jest m.in. w Rybniku, Bielsku-Białej czy Jastrzębiu Zdroju.
    Jastrzębski radny, Jerzy Lis, jest tym oburzony. - To, że premier zmienił kwoty wynagrodzeń dla prezydentów wcale nie oznacza, że muszą oni je dostać. Wszędzie jest tak, że podwyżkę dostaje się za zasługi i rzetelną pracę. Nasz prezydent ma dostać więcej o ponad dwa tysiące. A nie zrobił nic, czym by sobie na taką podwyżkę zasłużył - mówi Lis. W podobnym tonie wypowiadają się radni z gminy Świerklany, którzy na szczęście nie przyjęli wczoraj uchwały o 3-tysięcznej podwyżce. Wójt Gembalczyk będzie zarabiał tylko o ok. tysiąc zł więcej. - Lepiej wydać te pieniądze na gminne inwestycje. Potrzebujemy pieniędzy na budowę kanalizacji, przebudowę gminnych dróg i budowę dróg dojazdowych do autostrady, która będzie przebiegała przez nasze tereny - podkreśla radny Ryszard Wowra.
    W Świerklanach sytuacja była o tyle kuriozalna, że wójt na wczorajszą sesję przygotował aż trzy projekty uchwał, zawierające trzy różne opcje podwyżek dla siebie. Pierwsza opiewała na kwotę 8370 zł. Pozostałe dwie, kolejno na kwotę 9790 zł oraz 11 070 zł! Skąd takie rozbieżności pomiędzy poszczególnymi kwotami? - Pierwsza propozycja to moja dotychczasowa pensja, powiększona o 8-procentową podwyżkę. Tyle samo podwyżki dostali w marcu wszyscy pracownicy urzędu i gminnych jednostek. Druga opcja to była kwota, która wynikała z nowego rozporządzenia - tłumacz wójt Gembalczyk. - A trzecia propozycja, czyli ponad 11 tysięcy, to taka sama pensja, jaką otrzymuje wójt jednej z sąsiednich gmin, która jest mniejsza, ma mniej wpływów do budżetu i mniejszą liczbę mieszkańców - dodaje.
    Temat podwyżek dla prezydenta Adama Fudalego pojawi się też na jutrzejszej sesji w Rybniku. Na wieść o planowanej podwyżce prezydenckiej pensji o blisko 1500 zł wrzawę podniosły urzędowe związki zawodowe. - Prezydent będzie zarabiał więcej, ale o swoich podwładnych już tak nie dba. W ogóle nie chce rozmawiać ze swoimi pracownikami o podwyżkach - mówi Andrzej Kopka, szef związków zawodowych w rybnickim urzędzie. I dodaje z goryczą: - Miasto szczyci się tym, że było w czołówce rankingu na najtańszą administrację. Ale to nie świadczy o dobrym zarządzaniu, tylko o tym, że urzędnicy są najgorzej opłacani. To wstyd, by w mieście, gdzie ściany urzędów pełne są nagród i dyplomów, urzędnicy żyli na poziomie minimum socjalnego.
    Związkowcy wystosowali list do szefa rady z wnioskiem o przyznanie podwyżek wszystkim urzędnikom. - Domagamy się podwyżki o 500 złotych dla wszystkich 750 pracowników. Sprzątaczki, naczelnicy wydziałów i prezydenci powinni dostać dokładnie tyle samo. Władze muszą pamiętać, że to dzięki naszej pracy, a nie prezydentowi, miasto przoduje choćby w rankingach pozyskiwania funduszy unijnych - podkreśla Kopka. (...)



    W Rybniku jest najlepsza e-karta
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.06.23, W Rybniku mają najlepszą e-kartę)
    Projekt rybnickiej e-karty, która zastąpiła jednorazowe bilety w komunikacji miejskiej, zwyciężył w konkursie Samorządowy Lider Zarządzania.
    Teraz z pomysłu rybnickich urzędników korzystać będą mogli samorządowcy z każdego polskiego miasta. Konkurs na Lidera Zarządzania organizuje co roku Związek Miast Polskich. Rybnicki projekt zdobył pierwsze miejsce w kategorii miast na prawach powiatu. Realizowany w mieście pomysł wygrał w dziedzinie transport. - Oznacza to, że wraz z innymi projektami finałowymi zostanie on zaprezentowany w trakcie specjalnej konferencji. Dzięki niej powstanie platforma wymiany doświadczeń samorządów w dziedzinie innowacyjnych usług technicznych - tłumaczy Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego urzędu miasta.
    Na specjalnej stronie internetowej samorządowcy będą mogli szukać sprawdzonych wzorców rozwiązywania miejskich problemów. Znajdzie się tam też szczegółowy opis projektu e-karty, który władze innych miast będą mogły skopiować i wprowadzić u siebie.
    Rybnik był pierwszym miastem w Polsce, który dwa lata temu wprowadził system elektronicznej karty. W pierwszej kolejności w odstawkę poszły papierowe bilety komunikacji miejskiej. W ukrytym w małej, plastikowej karcie mikroprocesorze zapisana jest informacja o wykupionych biletach. (...)
    Mimo że e-karty działają już w Rybniku od dwóch lat, nie wykorzystano jeszcze w pełni ich możliwości. Urzędnicy chcą, by w przyszłości w ten sam sposób rybniczanie mogli opłacać bilety wstępu na basen, do kina, muzeum, a nawet uiszczać opłaty parkingowe. To jednak wymaga ogromnych inwestycji, bo wszystkie miejskie obiekty trzeba wyposażyć w specjalne czytniki kart, tak jak to miało miejsce w autobusach.
    Cały projekt e-karty kosztował ponad 5 mln zł. Większość pieniędzy wyłożyła Unia Europejska.



    Likwidacja basenu pod boiska
    (Dziennik Zachodni, kub 2008.06.20, W miejscu zdewastowanego basenu będą boiska)
    Ośrodek sportowy w rybnickiej dzielnicy Kamień w końcu doczeka się remontu. Zrujnowany i zdewastowany basen zostanie zasypany, a na jego miejscu wybudowanych zostanie kilka boisk do siatkówki plażowej. To jednak nie koniec. Wiosną przyszłego roku ruszy też budowa dwóch nowych boisk do piłki nożnej. Oba będą pełnowymiarowe i oświetlone. - Trzeba szybko działać, bo za kilka lat obiekt całkowicie popadnie w ruinę i nie będzie już czego ratować - mówi prezydent Rybnika, Adam Fudali. Budowa nowoczesnych boisk pochłonie około 10 milionów złotych. Skąd urzędnicy wezmą pieniądze? - Około 30 procent kwoty musimy znaleźć w przyszłorocznym budżecie. Liczę, że na resztę uda nam się wywalczyć dofinansowanie z Unii albo ministerstwa - podkreśla Fudali.
    Decyzja o szybkim rozpoczęciu remontu to efekt wizyty komisji składającej się z przedstawicieli Polskiego Związku Piłki Nożnej, spółki PL. 2012 oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki, która kilka dni temu odwiedziła ośrodek przygotowań sportowych w Kamieniu. Wizytacja związana była ze staraniami Rybnika, by ośrodek w Kamieniu stał się jedną z baz pobytowych piłkarskich reprezentacji podczas Mistrzostw Europy w 2012 roku, które rozgrywane będą na polskich boiskach. Komisja wizytuje łącznie 110 ośrodków w Polsce, w tym 10 w województwie śląskim. Eksperci pod koniec czerwca dokonają oceny wszystkich ośrodków i przedstawią szczegółowy raport Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej. (...)



    Czekają na pomysłowych
    (NaszeMiasto.pl, Barbara Kubica 2008.05.30)
    Wszystkie rybnickie organizacje, stowarzyszenia, a nawet grupy nieformalne mogą się starać o przyznanie pieniędzy na realizację swoich ciekawych pomysłów w ramach konkursu grantowego Działaj Lokalnie. W tym roku do podziału jest ponad 43 tysiące złotych.
    Kto może ubiegać się o takie dofinansowanie? - Niemal każdy, nawet grupa przyjaciół, która ma dobry pomysł i chce go zrealizować. Grupa musi spełnić tylko jeden warunek. Jakaś inna firma, lub organizacja musi użyczyć im konta, bo pieniądze z dotacji nie mogą być przelewane na prywatne rachunki bankowe - mówi Piotr Masłowski, dyrektor zarządzający Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych.
    Adresatami konkursu Działaj Lokalnie są stowarzyszenia, grupy obywatelskie, szkoły, domy kultury, biblioteki, a nawet kluby sportowe.
    - Największe szanse na przyznanie pieniędzy mają organizacje z małych miast i dzielnic. Maksymalnie możemy przyznać jednej osobie lub instytucji dotację w wysokości sześciu tysięcy złotych - mówi Masłowski.
    Co trzeba zrobić, żeby pieniądze na realizację swojego pomysłu dostać? Piotr Masłowski tłumaczy, że wystarczy wypisać wniosek, który jest dostępny na stronie internetowej CRIS. - Nie jest on skomplikowany, więc każdy powinien sobie z wypełnieniem tych kilku rubryk poradzić. Projekt, który chcemy realizować trzeba opisać. Oszacować ile pieniędzy na niego potrzebujemy, kiedy ma on być realizowany i gdzie - wylicza Piotr Masłowski. (...)



    Wojna o place zabaw w Rybniku
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.05.23)
    Nie będzie budowy siedmiu supernowoczesnych placów zabaw na osiedlu Nowiny. Taką decyzję podjęli szefowie Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Administracja chciała zlikwidować kilkanaście małych placów zabaw, które w większości są w fatalnym stanie. Przerdzewiałe karuzele i huśtawki, stare, betonowe piaskownice i zdewastowane ławki - tak wyglądają najczęściej. Miało zostać siedem najlepszych placów, które administracja chciała ogrodzić i wyposażyć w nowe urządzenia. Pomysł wywołał jednak burzę wśród mieszkańców.
    Ten skrawek trawnika i mała piaskownica to jedyne miejsce zabaw dla dzieciaków z okolicznych bloków. Nie mogą przecież zlikwidować placów i nie dać niczego w zmian. Gdzie nasze dzieci mają się bawić? Na ulicy? - zastanawia się Iwona Gembalczyk, mama 8-letniego Szymona.
    Czy nie wolałaby, żeby jej synek bawił się na bezpiecznym i nowoczesnym placu zabaw, choć kilka ulic dalej? - Nie. Tutaj mam go zawsze na oku. Jeśli ja jestem zajęta w domu, to małego pilnuje koleżanka - dodaje i przyznaje, że wolałaby, żeby spółdzielnia wyremontowała ten plac, w którym jej synek bawił się od lat.
    Innego zdania jest Kamila Tokarczyk. - Wolałabym jeden, ale konkretny i dobrze wyposażony plac dla dzieci. Na tym, który jest obok mojego bloku, nie pozwalam się córce bawić. Boję się, że zrobi sobie krzywdę na zjeżdżalni - mówi.
    Teraz, pod wpływem protestów mieszkańców osiedli, RSM wycofała się ze swoich wcześniejszych propozycji, choć jednocześnie zastrzega, że decyzja o tym, która huśtawka zostanie, a która nie, może się jeszcze zmienić.
    - Nie sądziliśmy, że pomysł spotka się aż z takim oporem wśród ludzi. Nie chcieliśmy zdemontować wszystkich placów, tylko te, które są w kiepskim stanie technicznym. Skoro jednak ludzie tak ich bronią, to jesteśmy zmuszeni zrezygnować z planów likwidacji mniejszych placów i stworzenia kilku dużych, ogrodzonych - tłumaczy Marek Gruszczyk z Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Teraz na osiedlu przeprowadzana jest kontrola stanu technicznego wszystkich placów zabaw. Jeśli inspektorzy nakażą nam zdemontowanie jakiś urządzeń ze względu na ich zły stan, to oczywiście to zrobimy - dodaje.
    Zanim szefowie administracji zdecydowali o przerwaniu akcji likwidacji placów, pracownicy RSM już zdążyli zdemontować wszystkie urządzenia, które od lat stały między blokami 1, 3 i 5 na ulicy Dąbrówki. - Wykopali z ziemi i wywieźli wszystkie huśtawki, karuzele, ławki. Rozwalili nawet piaskownicę. Kamienie, z których była zbudowana, zakopali - mówi nam Joanna Sobik.
    W czasie gdy robotnicy pakowali huśtawki do ciężarówki, lokatorzy pobliskich bloków zdążyli już zebrać 40 podpisów pod petycją do spółdzielni. - Każdego roku musimy walczyć ze spółdzielnią o to, żeby plac mógł zostać. Gdyby nie interwencje rodziców, maluchy nigdy nie miałyby czystego piasku czy pomalowanej piaskownicy. Tym razem też nie popuścimy - podkreśla Martyna Kula. Mieszkańcy liczą, że teraz administracja zbuduje ich pociechom całkiem nowy plac. - Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Albo zamontujemy tam stare urządzenia, albo zostawimy trawnik- mówi Gruszczyk. (...)



    Para bucha z komina
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.05.19)
    Wybudowany za ponad 240 milionów złotych trzeci komin Elektrowni Rybnik, który góruje nad tutejszym zalewem rozpoczął pracę. 120-metrowy kolos powstał w oparciu o najnowsze, dostępne na światowym rynku technologie ekologiczne.
    Dla rybniczan oznacza to jedno: czyste niebo nad miastem. A elektrownia, która jeszcze sześć lat temu była na liście największych trucicieli w Polsce, staje się jednym z najbardziej przyjaznych dla środowiska zakładów. Nowy komin oczyszcza spaliny produkowane przez dwa, z ośmiu działających w elektrowni bloków energetycznych, a dwa kolejne będą podłączone lada dzień. Przejmie także część wyziewów z dwóch starych kominów, co oznacza, że będą one dymiły w mniejszym stopniu.
    Głównym celem projektu było usunięcie jak największej ilości siarki ze spalin emitowanych do atmosfery. I ten plan udało się zrealizować. Dziś nad trzecim gigantem próżno już szukać kłębów czarnego, duszącego dymu.
    - Jest to tak zwany mokry komin, co oznacza, że pióropusz unoszący się nad nim to tylko obłok pary wodnej. I to jest jedyny produkt, który przedostaje się do powietrza. Nie ma mowy o żadnych szkodliwych substancjach - zapewnia Ewa Kubis z Elektrowni Rybnik.
    Co ciekawe, jako produkt uboczny z oczyszczanych spalin powstaje gips, który elektrownia chce wykorzystać do celów produkcyjnych.
    - Komin działa dopiero od kilku dni, a pierwszą tonę gipsu już mamy - mówi Michał Pokój, zastępca kierownika projektu IMOS Elektrowni Rybnik.
    Jak zapewniają specjaliści, rybniczanie mogą teraz spokojnie oddychać pełną piersią. Tę wiadomość mieszkańcy pobliskiego osiedla przyjęli z ogromną radością.
    - W ciągu ostatnich lat rzeczywiście powietrze nad naszym miastem stało się lżejsze, lepiej się oddycha- mówi Jarosław Kopczyk, który mieszka w jednym z bloków zaledwie kilkadziesiąt metrów od bramy elektrowni.
    Inwestycja jest tym ważniejsza, że zalew rybnicki to ulubione miejsce weekendowych spacerów rybniczan i prawdziwa mekka wędkarzy. - To jedyne miejsce w Polsce, gdzie można wędkować i żeglować w cieniu kominów - mówi Andrzej Kosierba z ulicy Energetyków.
    Nowa instalacja mokrego odsiarczania spalin pozwoliła zakładowi spełnić unijne normy w zakresie ochrony środowiska.
    - Spełniamy obowiązujące normy i jesteśmy też przygotowani na jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy, których wprowadzenie już zapowiedziała Bruksela - mówi Ewa Kubis.
    Do tej pory nad miastem górowały dwa kominy. Nowy nie jest już tak wysoki (tamte mają 260 i 300 metrów) i ma inny kształt. Przypomina cylinder. Ma średnicę 17 metrów. (...)



    Powstania wzbudzają skrajne emocje
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica, 2008.05.07, Powstania śląskie wzbudzają skrajne emocje)
    Tadeusz Galisz, 73-letni emerytowany wykładowca Politechniki Śląskiej, złożył doniesienie do prokuratury na doktora Zbigniewa Kadłubka z Uniwersytetu Śląskiego.
    Rybniczanin domaga się także od rektora śląskiej uczelni zwolnienia naukowca. A wszystko dlatego, że podczas zorganizowanego w Domu Kultury w Chwałowicach spotkania, Kadłubek miał powiedzieć, że powstania śląskie to hańba. Ta wypowiedź, wydrukowana potem w urzędowym biuletynie, wywołała prawdziwą burzę. - Uważam, że doktor Zbigniew Kadłubek publicznie znieważył naród polski - argumentuje 73-letni rybniczanin, który pochodzi z rodziny powstańczej.
    Wszystkie zarzuty zdecydowanie odrzuca sam Kadłubek. Twierdzi, że pismo rybniczanina jest zwykłym donosem, a jego wypowiedź została wyrwana z kontekstu.
    - Istotnie powiedziałem na spotkaniu, że powstania śląskie są dla Ślązaków hańbą, ponieważ uważam zabijanie i w ogóle stosowanie przemocy za haniebne, niegodne człowieczeństwa. Chodzi mi jednak o aspekt etyczny, a nie polityczny. Bywało przecież, że w czasie powstań brat stawał przeciwko bratu. Tego powinniśmy się wstydzić, wszyscy, którzy mienią się Ślązakami - podkreśla. I zaznacza, że nie neguje samego zrywu niepodległościowego mieszkańców regionu. - Ofiary powstań są godne czci, bo ludzie ci oddali życie za coś, co kochali, za Śląsk. Wydaje mi się, że gdybym wtedy żył, sam zostałbym powstańcem - mówi i jednocześnie pojednawczo podkreśla, że chętnie zorganizuje debatę o znaczeniu powstań śląskich. - Dyskusja ta musiałaby jednak uwzględnić najnowsze badania, a nie mity i propagandowy dyskurs. Chętnie zaproszę również do takiej debaty pana Galisza - mówi Kadłubek.
    Dlaczego próby umniejszania znaczenia powstań wzbudzają dziś tak wiele emocji?
    - Rola powstań została w PRL retorycznie wyolbrzymiona. Ślązacy, którzy nie pochodzili z powstańczych rodzin, byli dla komunistycznych władz podejrzani, nierzadko zaś traktowani jak obywatele trzeciej kategorii, ludzie niepewni, zdrajcy - uważa Zbigniew Kadłubek. Dla najstarszych Ślązaków takie stawianie sprawy jest nie do przyjęcia, ale - jak przyznaje także dr Jerzy Gorzelik, szef Ruchu Autonomii Śląska - jest w tym wiele prawdy. - Rzeczywiście w okresie PRL zapominano o tym, że po drugiej stronie barykady też walczyli Ślązacy, a całe środowisko było bardzo podzielone. Przez wiele dziesięcioleci ludzie, którzy walczyli po stronie niemieckiej, nie mogli się przecież do tego przyznać - tłumaczy Gorzelik, który również wykłada na Uniwersytecie Śląskim. Z takim osądem powstań śląskich nie chce się zgodzić 73-letni rybniczanin. (...)



    Rybnik da się wygadać do kamery
    (Gazeta Wyborcza, Iwona Sobczyk 2008.04.20, Rybnik da się ludziom wygadać do kamery)
    Prezydent Rybnika chce udostępnić jedną z kamer internetowych działających w centrum miasta mieszkańcom. Chętni opowiedzą o swoich pomysłach i zmartwieniach, a ich wystąpienia każdy będzie mógł obejrzeć na miejskiej stronie internetowej.
    Kamery pozwalają obserwować wszystko, co dzieje się na rynku, placu Wolności i w okolicach Teatru Ziemi Rybnickiej. Bezpośredni przekaz z nich można oglądać na stronie miejskiego serwisu. Kamera zamontowana na kasie biletowej przy placu Wolności już niebawem wyposażona zostanie w mikrofon. Można będzie coś do niego powiedzieć, a nagranie zostanie umieszczone na stronie internetowej miasta. Niestety, z urządzenia na razie nie będą mogli korzystać zwykli śmiertelnicy. - Jesteśmy odpowiedzialni za to, co jest umieszczane w miejskim serwisie, nie możemy sobie pozwolić na treści obraźliwe ani kryptoreklamowe. Na razie oddajemy więc głos przedstawicielom rozmaitych instytucji i organizacji pozarządowych - mówi Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego magistratu.
    Każdy, kto będzie chciał wystąpić przed kamerą, musi wpierw umówić się w magistracie na konkretną porę. Trzeba też będzie zadeklarować, czego miałaby dotyczyć wypowiedź. Gotowe nagranie będzie obrabiane przez urzędników i dopiero wtedy udostępniane na stronie internetowej. Na czas nagrywania widok z kamery będzie najprawdopodobniej w internecie niedostępny.
    Jeśli pomysł z kamerą się sprawdzi, relacje mają być na żywo, a możliwość wystąpienia będą mieli wszyscy. Adam Fudali, prezydent Rybnika, ma nadzieję, że ten plan się ziści. Udostępnienie mieszkańcom kamery to jego pomysł. - Jeśli ktoś ma coś ważnego do powiedzenia, robi coś wartościowego, a nawet chce skrytykować władze miasta, to tu będzie miał taką możliwość. To droga do budowania społeczeństwa obywatelskiego. A czy pomysł wypali? Jestem optymistą, choć umiarkowanym. No ale święty spokój to się ma, jak się nic nie robi - mówi.
    Rybniczanie w większości chwalą pomysł. - Sama idea jest słuszna. Nie można krytykować, dopóki się nie sprawdzi, jak to działa. A selekcja materiału nie jest najgorszym pomysłem, bo po co komu kamera, przed którą każdy pijak będzie mógł podzielić się tym, co go gnębi - mówi Mirosław Ropiak. Pracuje w Domu Kultury w Chwałowicach, zajmuje się niezależną działalnością filmową i chętnie zapowiedziałby przed kamerą któryś z filmowych pokazów. - Nawet jeśli media się taką imprezą zainteresują, to tam informacja ukaże się tylko raz, a w internecie może sobie krążyć długo - dodaje. (...)
    Wioletta Klima, mieszkanka Rybnika, podchodzi do pomysłu z kamerą sceptycznie. - Trudno mi uwierzyć, że będzie duże zapotrzebowanie na takie występy ze strony organizacji pozarządowych. A jeśli udostępni się to mieszkańcom, to w najgorszym wypadku posłuży rozrywce młodzieży, w najlepszym - do pozdrawiania rodziny i znajomych siedzących przed komputerami. Chyba szkoda na coś takiego budżetowych pieniędzy - mówi.
    Urząd miejski wydał na kamerę z mikrofonem prawie 20 tys. zł. Na razie trwają próby, fachowcy muszą jeszcze sprawdzić, czy szum pobliskiej fontanny nie zakłóca przekazu. System ma zacząć działać za kilka tygodni.



    Hotele i restauracje w Juliuszu
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.03.28, W zabytkowych budynkach byłego szpitala mogą powstać hotele, restauracje i mieszkania)
    Stare i zniszczone budynki po byłym szpitalu Juliusz, mieszczącym się w Rybniku przy ulicy 3 Maja, wkrótce zostaną sprzedane. Marszałek województwa śląskiego, który jest właścicielem całego obiektu, właśnie ogłosił przetarg. - Cena wywoławcza wynosi 9,5 miliona złotych. Osoby zainteresowane jego zakupem muszą wpłacić wadium w wysokości pół miliona złotych - mówi Witold Trólka z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.
    Urzędnicy z Katowic nie ukrywają, że duży wpływ na decyzję o jak najszybszej sprzedaży terenów poszpitalnych mają koszty ich utrzymania.
    - W zeszłym roku na utrzymanie budynków wydaliśmy 126 tysięcy złotych. Składają się na to koszty dozoru, ubezpieczenia, podatku, ogrzewania na minimalnym poziomie, napraw i konserwacji. Na samą naprawę dachu wydaliśmy 65 tysięcy złotych. W tym roku też mamy już przeznaczone 50 tysięcy złotych na najpilniejsze remonty - podkreśla Witold Trólka.
    Co miałoby powstać w miejscu, gdzie kiedyś były sale operacyjne? - Chcemy, aby ta działka wraz z zabudowaniami Juliusza stanowiła kompleks hotelarsko-usługowo-mieszkaniowy - mówi prezydent Rybnika Adam Fudali. To, czy ambitne plany urzędników uda się zrealizować, zależeć będzie od tego, czy znajdzie się inwestor zainteresowany nabyciem tej gigantycznej nieruchomości. Budynki po byłym rybnickim szpitalu niszczeją od lat. Ostatni pacjenci opuścili budynek w 2000 roku, kiedy to wszystkie oddziały szpitalne zostały przeniesione do nowoczesnego szpitala w Orzepowicach.
    Choć miastu marzy się centrum biznesu z prawdziwego zdarzenia, to w urzędzie marszałkowskim zapewniają, że zarówno budynek po szpitalu Juliusz jak i przylegająca do niego kaplica, nie stracą swojego zabytkowego charakteru. - Budynki są zniszczone i wymagają remontu. Kilka z nich wpisanych zostało do rejestru zabytków, w związku z czym, zgodnie z zaleceniem Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ich sprzedaż jest możliwa z zastrzeżeniem, aby nowa funkcja obiektów nie miała wpływu na ich dany charakter - podkreśla Witold Trólka.
    Nowy inwestor nie może zmienić bryły budynków, kształtu dachu, wystroju wnętrza i detali elewacji. Przy remoncie należy stosować materiały tradycyjne i środki stosowane w konserwatorstwie, a wszelkie prace wymagają też specjalnego pozwolenia specjalistów od zabytków.
    Mieszkańcy Rybnika nie mają wątpliwości co do tego, że budynki po starym szpitalu trzeba szybko zagospodarować. - Taki obiekt w centrum miasta nie może być pozostawiony sam sobie. Szpital od lat stoi pusty i niszczeje. Za rok czy dwa stanie się ruiną i nie będzie już z niego żadnej korzyści - mówi Bogusław Kaczmarek z Rybnika. (...)
    To prawdziwa perełka
    Szpital Juliusz został wybudowany z inicjatywy nadwornego lekarza księcia raciborskiego, dr. Juliusza Rogera. Zespół powstawał w kilku etapach w drugiej połowie XIX wieku, a główny budynek szpitalny przekazano do użytku w 1869 roku.
    W tym czasie jego personel stanowiło: dziewięciu lekarzy i jeden lekarz wojskowy, jeden weterynarz, dwóch pomocników lekarza oraz 34 akuszerki. W ostatnich latach jego funkcjonowania znajdowały się tam oddziały: chorób wewnętrznych, onkologiczny oraz dermatologiczny. Najciekawszym obiektem jest centralna kaplica szpitalna pw. św. Juliusza. Były szpital w roku 1991 został wpisany do rejestru zabytków A.



    Pilnuj swojego czworonoga
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica, 2008.03.22)
    Koniec z bezpańskimi psami biegającymi po rybnickich ulicach. Strażnicy miejscy wypowiedzieli wojnę tym mieszkańcom, którzy pozostawiają swojego pupila bez opieki. Wspólnie z pracownikami rybnickiego schroniska dla zwierząt strażnicy patrolowali ulice miasta w ramach akcji Bezpański pies. Efekt? Strażnicy ukarali mandatem sześciu mieszkańców Rybnika, którzy zapomnieli o smyczy i kagańcu dla swojego czworonoga, kilkanaście kolejnych osób zostało pouczonych o swoich obowiązkach.
    - Jednym z podstawowych obowiązków właściciela jest sprawowanie nad czworonogiem odpowiedniego nadzoru. Pies powinien być wyprowadzany na smyczy, a psy rasy uznawanej za agresywną lub zagrażającej otoczeniu muszą mieć dodatkowo założony kaganiec - podkreśla Renata Towścik, rzecznik rybnickiej straży miejskiej.
    Jak na akcje strażników reagowali mieszkańcy Rybnika?
    - Jak tylko zza rogu wyłaniał się pojazd ze schroniska, żeby wyłapać biegającego między blokami psa, pojawili się jego właściciele. Każdy z nich tłumaczył się, że jego pupil przecież nie gryzie, ale strażnicy byli nieugięci, rozdzielili mandaty po równo, każdemu po 200 złotych - mówi Towścik. (...)



    Elektroniczny informator
    (Dziennik Zachodni, kub 2008.03.21)
    Na trzech rybnickich przystankach autobusowych lada dzień pojawią się nowoczesne tablice elektroniczne, dzięki którym pasażerowie autobusów będą mogli sprawdzić rzeczywisty czas odjazdu.
    Na razie w takie telebimy zostaną wyposażone trzy przystanki: Rybnik Sąd - kierunek Plac Armii Krajowej, Rybnik Sąd - kierunek Nowiny, Franciszkanie, Raciborska oraz Rybnik Bazylika - kierunek Ligota. Na zakup elektronicznych tablic miasto przeznaczyło 25 tysięcy złotych.
    Dzięki tej nowince pasażerowie, którzy na co dzień korzystają z komunikacji miejskiej dowiedzą się, że autobus na który czekają, jest opóźniony bo na przykład utknął w korku. Dodatkowo na tablicy pojawiać się będą komunikaty informujące, za ile minut można się autobusu spodziewać na przystanku. Wiadomość ta na pewno uspokoi wielu zniecierpliwionych podróżnych, którzy teraz nerwowo przechadzają się po przystankach, wypatrując, kiedy zza zakrętu wyłoni się autobus ich linii.
    Pomysł tak nowoczesnego rozwiązania bardzo spodobał się mieszkańcom. (...)



    Do przedszkola przez internet
    (Dziennik Zachodni, Barbara Kubica 2008.03.14, W tym roku można zapisać dziecko do rybnickich przedszkoli przez internet)
    Już 28 marca zaczną się zapisy do rybnickich przedszkoli. Będą nietypowe - w systemie elektronicznej rezerwacji. Na tak nowoczesne rozwiązanie zdecydowało się tylko kilka miast w regionie.
    Oprócz Rybnika elektroniczna rejestracja maluchów odbywa się też w sąsiednich Żorach i Tychach.
    Urzędnicy miejscy stwierdzili, że będzie to najlepszy sposób na sprawną rekrutację i uniknięcie oskarżeń o przyjmowanie dzieci po znajomości.
    - Elektroniczna rekrutacja umożliwi wprowadzenie jednolitych i czytelnych dla wszystkich rodziców zasad naboru - podkreśla Krzysztof Jaroch, rzecznik rybnickiego urzędu miasta.
    W rybnickich przedszkolach przygotowano ponad 3,5 tysiąca wolnych miejsc. - Wystarczy dla wszystkich chętnych - zapewniają urzędnicy. Do dyspozycji mieszkańców Rybnika będą też trzy oddziały integracyjne, w przedszkolach w Wielopolu, Rybnickiej Kuźni i w dzielnicy Smolna.
    Zapisy w tym roku będą się odbywały na dwa sposoby. W obu przypadkach niezbędny będzie jednak komputer.
    - Rodzice dzieci mogą sami wypełnić formularz zgłoszeniowy, który dostępny będzie na stronie internetowej, a następnie złożyć wydrukowaną i podpisaną wersję w wybranym przedszkolu. Drugim wyjściem będzie złożenie w przedszkolu ręcznie wypełnionego formularza. Pracownicy placówki sami wprowadzą dane dziecka do systemu naboru - tłumaczy Krzysztof Jaroch.
    W Rybniku elektroniczny nabór będzie się odbywał na witrynie www.rybnik.przedszkola.vulcan.pl. Strona uaktywni się 28 marca, czyli w dniu kiedy ruszy nabór do miejskich przedszkoli. Wcześniej, w dniach 26-28 marca, w przedszkolach zostaną przeprowadzone spotkania informacyjne dla rodziców.
    Nowego systemu, jak każdej nowości, dyrektorzy przedszkoli trochę się obawiają. Cieszą się jednak z tego, że przy tej okazji wprowadzono ograniczenia liczby placówek, do jakich można dzieci zapisywać.
    Do tej pory było spore zamieszanie z zapisami. Elektroniczny system trochę zdyscyplinuje rodziców. Nie będzie już mowy o dublowaniu miejsc i sytuacji, kiedy dla kogoś według list zabrakło miejsca w przedszkolu, podczas gdy miejsce było, bo jakiś rodzic zapomniał nas poinformować, że rezygnuje - podkreśla Halina Łaganowska, dyrektorka przedszkola numer 1 w Rybniku.
    Urzędnicy podkreślają, że dzięki elektronicznej rekrutacji nie będzie już mowy o blokowaniu miejsc. - Będzie można wytypować kilka placówek (maksymalnie dziesięć) i określić ich hierarchię - mówi Krzysztof Jaroch z rybnickiego urzędu miasta.
    Mieszkańcy miasta liczą, że nowy system znacznie ułatwi im zapisanie dziecka do wybranego przez nich przedszkola. - Mam nadzieję, że nie będzie już sytuacji, kiedy jedno dziecko zostaje przyjęte do kilku przedszkoli, a dla innych maluchów zabraknie miejsca w wybranej placówce, która na przykład znajduje się najbliżej ich miejsca zamieszkania - mówi Żaneta Dziedzic z Rybnika. Rejestracja prowadzona będzie do 18 kwietnia. Lista dzieci zakwalifikowanych do przyjęcia zostanie ogłoszona 12 maja, do 16 maja rodzice będą potwierdzać chęć zapisania swoich dzieci do wytypowanych przedszkoli. Jeśli któryś z rodziców nie zdąży zapisać swojego dziecka do przedszkola w wymaganym terminie, będzie mógł to jeszcze zrobić po 20 maja, kiedy to ogłoszona zostanie lista wolnych miejsc i rozpocznie się nabór uzupełniający. (...)



    24-latek zmarł w Rybniku z powodu sepsy
    (Gazeta Wyborcza, judy 2008.02.29)
    Uczestnik Warsztatów Terapii Zajęciowej w Rybniku zmarł w tym tygodniu z powodu sepsy. To kolejny taki przypadek w tym rejonie.
    Rybnicki sanepid poinformował, że przyczyną śmierci mężczyzny była inwazyjna choroba meningokokowa (sama sepsa nie jest chorobą, ale reakcją organizmu na zakażenie). Osoby, które miały z nim bliski kontakt, otrzymują profilaktycznie antybiotyki.
    To kolejny taki przypadek w rejonie Rybnika. Kilka tygodni temu odnotowano przypadki posocznicy, zwanej też sepsą, m.in. w okolicach Wodzisławia Śląskiego. W Rybniku, poza wspomnianym, odnotowano w tym roku jeszcze dwa przypadki posocznicy (chorzy wyzdrowieli), w zeszłym roku - cztery.
    Służby sanitarne zachęcają do korzystania ze szczepień. Miasto dopłaca połowę (ok. 55 zł) do każdej szczepionki przeciw meningokokom zakupionej przez rodziców dla dzieci urodzonych w latach 2004 oraz 2005 i zameldowanych na stałe w mieście.
    Oświadczenie dla rodziców, którzy chcieliby zaszczepić swoje dzieci, dostępne jest na stronie www.rybnik.pl/bip/ogloszenia oraz w kancelarii urzędu miasta przy ul. Chrobrego 2, a także w rybnickich przedszkolach, parafiach oraz poradniach dziecięcych.



    Zabójczy czad mógł zabić całą rodzinę
    (Dziennik Zachodni, Tomasz Siemieniec, Barbara Kubica 2008.02.25)
    Rybniccy strażacy uznali, że Rybnicka Spółdzielnia Mieszkaniowa - największa w mieście - nie dba o prawidłowe działanie przewodów wentylacyjnych, czym może narażać lokatorów na utratę zdrowia.
    Skierowali w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Pretekstem do tego był brak dokumentacji przeprowadzanych kontroli w mieszkaniu przy ulicy Kościuszki 45, gdzie 2 lutego zatruła się czadem trzyosobowa rodzina. - Okazało się, że administrator nie posiada dokumentów, które stwierdzałyby przeprowadzenie kontroli w tym mieszkaniu - mówi nam kapitan Bogusław Łabędzki, rzecznik prasowy rybnickiej straży pożarnej.
    To pierwsza tego typu sprawa, którą zajmie się śląska prokuratura. - Na razie prowadzimy śledztwo w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek. Sprawdzamy, czy służby odpowiedzialne za kontrolę przewodów kominowych nie zaniedbały swoich obowiązków. Jak zbierzemy materiał dowodowy, który potwierdzi winę, będziemy dążyli do pociągnięcia osób do odpowiedzialności karnej - mówi Bernadeta Breisa, prokurator rejonowy w Rybniku. Przedstawiciele Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej przyznają, że w feralnym mieszkaniu kontroli kominiarskiej nie było.
    - W mieszkaniu nie została przeprowadzona kontrola, bo kominiarz nie zastał nikogo w domu, sytuacja powtórzyła się kilka razy. Kontrole całego budynku przeprowadziliśmy we wrześniu ub. roku. Z tego przeglądu mamy pełną dokumentację - zapewnia Marek Gruszczyk, członek zarządu Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
    - Mieszkańcy budynków są każdorazowo informowani o kontrolach kominiarskich poprzez zamieszczenie ogłoszeń w klatkach schodowych - dodaje. To zdaniem strażaków nie zmienia faktu, że kontrola w mieszkaniu powinna być przeprowadzona. Ich zdaniem kominiarz powinien chodzić do skutku, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo ludzi. - Nas nie interesuje z jakiego powodu kontroli nie wykonano. Według przepisów każde mieszkanie ma zostać skontrolowane przynajmniej raz w roku. Kto zawalił? To niech już sprawdzi prokuratura - mówi Łabędzki. Zgodnie z przepisami, jeśli kominiarz nie zastanie domowników dwa razy, administrator powinien lokatora powiadomić na piśmie za potwierdzeniem odbioru o obowiązku udostępnieniu lokalu i zbadaniu przewodów kominowych. Jeśli lokator dalej nie reaguje, to można sprawę zgłosić na policji i wejść do mieszkania w ich towarzystwie. Prokuratura sprawdzi m.in. to czy spółdzielnia wyczerpała wszystkie prawne możliwości, aby wejść do feralnego mieszkania i przeprowadzić kontrolę. W mieszkaniu, w którym doszło do zatrucia, nasi dziennikarze nie zastali lokatorów. Ich sąsiedzi cieszą się, że wszystko zbada prokuratura. - W poprzednich latach mieliśmy problemy z wentylacją i zgłaszaliśmy to administracji. W tym roku jest już lepiej, ale ciągle boję się palić w piecu - mówi Agata Oleś, mieszkanka bloku przy ulicy Kościuszki. 2 lutego tylko dzięki błyskawicznej akcji policjantów udało się tam uratować trzyosobową rodzinę. (...)



    Już nie odstrasza
    (Dziennik Zachodni, kub 2008.02.15)
    Deptak między Placem Wolności a rybnickim Rynkiem w końcu doczekał się remontu. Nie ma już śladu po krzywych i popękanych płytkach chodnikowych, metrowych chwastach i stertach śmieci. Miejsce to zmieniło się nie poznania. (...)
    - Wstyd było wcześniej tamtędy chodzić. Obok pięknego Rynku i wyremontowanego Placu Wolności było miejsce zapomniane przez urzędników i pracowników zieleni miejskiej. Teraz wszystko w końcu wygląda jak należy - mówi Janina Twarowska. Po trwającym kilka miesięcy remoncie na deptaku nie ma już ani śladu. Cały teren został wybrukowany kostką, pojawiły się ozdobne klomby, drzewa i ławeczki. Jest czysto i kolorowo. Urzędnicy zapłacili prawie 500 tysięcy złotych.



      <- wstecz
    REKLAMA

    do góry  
    rybnik© Copyright by Rybnicki Team 05-10